Szukasz kursu specjalistycznego z BHP, SEP lub kursu excel? Kurs edukacyjny!

Okłamywanie partnera

Inny przykład. „Czy coś się stało?” – pyta ona. „Nie, nic się nie stało” – odpowiada, co jej jednak nie satysfakcjonuje. Widzi przecież, że jej partner jest przygnębiony i to ją niepokoi. „Coś jest nie tak, w ogóle się nie odzywasz, martwisz się czymś?” – drąży dalej. W końcu on poddaje się: „Tak, ale nie chciałbym na razie o tym mówić”. Wstaje i wychodzi z pokoju. Ma naprawdę poważny kłopot, od czterech dni wie, że dyrekcja nie zamierza powierzyć mu stanowiska kierownika działu, lecz chce obsadzić je osobą z zewnątrz. Dotychczasowy kierownik odchodzi na emeryturę i wydawało się, że to właśnie on jako długoletni jego zastępca zajmie to miejsce. Tymczasem nie. Czuje się więc zlekceważony, niedoceniony i odstawiony na boczny tor. Już się nawet zastanawiał, czy nie lepiej byłoby się w ogóle zwolnić, niż pozostawać na dotychczasowym stanowisku, ale przyjaciel zdecydowanie odradził mu to posunięcie. A dlaczego nie porozmawiał ze swą partnerką? Tak, przyznaje, ona powinna też o tym wiedzieć, ale na razie (jeszcze) nie może z nią o tym porozmawiać. Nie jest w stanie ubrać w słowa tego, co mu się przytrafiło. Musiałby zacząć od Adama i Ewy, żeby zrozumiała doniosłość tego wydarzenia, a poza tym i tak nie mogłaby mu pomóc. Czuje, że nie wytrzymałby jej rozczarowania i jej zaskoczenia. Dlatego też szczerość odkłada na później.

Trzeci przykład: w czasie wyjazdowego seminarium ona zakochała się w jednym z uczestników tego weekendowego spotkania, a on w niej. Przypadkiem znaleźli się przy pierwszym obiedzie naprzeciwko siebie. Podał jej salaterkę z jarzynami, a ich spojrzenia spotkały się. Przez trzy dni dyskutowali na forum seminaryjnym (z wzrastającym zachwytem sobą), a ostatniego wieczoru on zapukał do jej drzwi. Wpuściła go. To było takie oczywiste. Pożegnanie następnego ranka było bolesne, bo towarzyszyła im świadomość, że żegnają się na zawsze.

Właściwie chciała o tym opowiedzieć mężowi zaraz po powrocie. Ale on czekał na nią na peronie z różą w ręku, przygotował kolację i był tak szczęśliwy z jej powrotu, że nie miała sumienia psuć mu nastroju. Także następnego dnia nie miała okazji przyznać się do swojej przygody, której przecież nie szukała i im więcej czasu upływało, tym bardziej bezsensowne wydawało jej się wspominanie o niej. Po co wywoływać kryzys małżeński z powodu jakiejś zamkniętej i nieaktualnej sprawy. Komu ma to służyć? Jej? Jemu? Postanowiła, że przemilczy wszystko. Ale jakaś zadra pozostała w niej, była bowiem w pełni świadoma rozbieżności między warunkiem szczerości, jaki postawiła sobie i swojemu mężowi, a swoim zachowaniem. Była zła na siebie, że nie udało jej się połączyć teorii i praktyki. Ale mimo wszystko wydawało jej się groteskowe, żeby teraz wyciągać jakąś sprawę, która zaczęła już blednąc w jej wspomnieniach. Milczała więc dalej. (Ocena tego przypadku jest trudna. Każdy znajdzie argumenty za i przeciw.)

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.